Rekolekcje SKC w Sidzinie

wierzba, 28 Maj, 2007 - 15:52 ::

W raz z początkiem bieżącego roku nauki, w naszej szkole swą działalność rozpoczęło koło Caritas. Ma ono na celu pomoc ludziom starszym, chorym oraz ubogim, którym potrzebne jest nasze wsparcie, dobre słowo. Aby dobrze przygotować się do tego zadania i bardziej zapoznać się z członkami koła w celu lepszej współpracy, pod opieką siostry Małgorzaty i księdza Adama wyruszyliśmy na trzydniowe rekolekcje do małej miejscowości Sidziny w Beskidzie Żywieckim.
Zostaliśmy ugoszczeni w dużym ośrodku prowadzonym przez siostry zakonne, które zadbały o smaczną strawę na cały okres rekolekcji i cierpliwie znosiły nasze poczynania - miejmy tylko nadzieję, że bez konsekwencji na ich zdrowiu. Pierwszy dzień był dla nas maratonem duchowym. Snuliśmy rozważania na temat wpływu łaski bożej na nasze życie oraz roli kobiety i mężczyzny na świecie. Mieliśmy okazję do refleksji i zadumy nad własnym życiem, by móc godnie przyjąć do naszych serc Jezusa. Jako, iż śpiew jest najpiękniejszą formą modlitwy, nie zabrakło też godzin śpiewu, na które wszyscy z ,,radością‘’ oczekiwali. Zwieńczeniem całego dnia modlitw była wspólna msza. Po tych zmaganiach nadeszła chwila relaksu. Jeszcze przed kolacją, większość uczestników naszej grupy wyruszyła na pobliskie boisko, gdzie rozegrał się mecz między ,,tubylcami’’ a nami. Niestety nastroje części miejscowych po meczu nie były najlepsze, co wywołało małą sprzeczkę, a w rezultacie nocny incydent, który spędził sen z oczu naszym opiekunom. Następnego dnia, podążyliśmy do Zakopanego, by tam zdobyć Gubałówkę, jak i również (co najważniejsze) odwiedzić Krupówki. W drodze powrotnej zahaczyliśmy o Ludźmierz, gdzie znajduje się sanktuarium maryjne z figurką Matki Boskiej Ludźmierskiej, nazywanej Gaździną Podhala oraz o Nowy Targ, w którym mogliśmy się delektować smakiem tamtejszych lodów. Ostatniego dnia, po mszy świętej nadszedł czas pakowania i oswajania się z myślą, iż jutro trzeba iść do szkoły. Panował pozorny spokój, aż do chwili gdy nie rozgorzała bitwa wodna. W ruch poszły wszystkie butelki i miednice - reszty można już domyśleć się samemu. Niestety nadeszła godzina wyjazdu. Podziękowawszy gospodarzom ośrodka i pożegnawszy się z naszymi pokojami, wyjechaliśmy.

Nie było wśród nas osoby, której chociaż na chwilę nie było smutno, iż te rekolekcje się już kończą. Dzięki nim mogliśmy bliżej poznać innych członków koła, ale też i siebie. Każdy mógł znaleźć coś dla duch i dla ciała. Ten, kto myśli, że takie wyjazdy są nudne i jadą tam nieciekawe osoby, tkwi w poważnym błędzie. Podsumowując, jak by to powiedział nasz kleryk Andrzej - COŚ PIĘKNEGO!!!
Aleksander Dzień (2a)



Coraz większymi krokami zbliża się do nas koniec roku szkolnego. U wszystkich uczniów wzbudza to ogromny zachwyt, co chyba nie budzi zbyt wielkiego zdziwienia. Jednak jak to zwykle bywa, zanim zaczerpniemy przyjemności czekają nas spore wyzwania.

Dla nas, członków Szkolnego Koła ''Caritas'', to czas podjęcia ważnej decyzji, a raczej zadanie sobie odpowiedzi na pytanie: Czy kontynuję moją działalność na rzecz potrzebujacych, czy rezygnuję?

17 maja bierzącego roku, wraz z naszymi opiekunami: s. Małgorzatą Opryszek i
ks. Adamem Starzykiem, udaliśmy się na trzy-dniowe rekolekcje, które były dla nas czasem wyciszenia i przemysleń dających nam mozliwość podjęcia tak ważnej dla nas decyzji, wiążącej się z pewnymi obowiązkami na przyszłośc. Miejscem, w którym odbywał się nasz zjazd był dom prowadzony przez Siostry Służebniczki w Sidzinie. Niezwykle malownicze krajobrazy wywierały na nas niesamowite wrażenie. Siostry przywitały nas z serdeczną miłością i zdobyły nasze serca podając nam przepyszny, staropolski bigos. Po tak sytym posiłku doskonałą formą zakończenia dnia była wspólna modlitwa i sen.

Kolejny dzień, piątek, był dla nas typowym dniem modlitwy. Tuż po śniadaniu rozpoczęliśmy go godzinnym śpiewem. Chwilę później udalismy się do kościoła na naszą pierwszą konferencję, podczas której ks. Adam ogromnie poruszył nasze serca wygłoszonym słowem, którego przesłanie głęboko trafiło do naszych dusz. Z racji pory obiadowej udaliśmy się do domu. Siostry znów zaskoczyły nas swoimi umiejętnościami kucharskimi. Po posiłku nadszedł czas na odpoczynek. Wielu z nas, skorzystało podczas niego z sakramentu pokuty lub udało się na spacer po niezwykle urokliwej okolicy. Na zakończenie dnia odbyliśmy kolejną konferencję, po której uczestniczyliśmy we Mszy Świętej. Nikt z nas nie spodziewał się jednak co jeszcze czeka nas w tym, z pozorów, spokojnym dniu. Kilku okolicznych młodych mieszkańców skróciło nam noc rzucając kamieniami w nasze okna. Pech sprawił, że jedno udało im się rozbić, dzięki czemu mogloiśmy ''gościć'' Panów policjantów. To wydarzenie nie zniechęciło nas jednak do dalszego pobytu.

Kolejny dzień zapowiadał się bardziej pozytywnie. Od samego wschodu słońce ogrzewało nas swoimi promieniami. Tuż po śniadaniu udalismy się do niezwykle urokliwego miasta, jakim jest Zakopane. W pierwszej kolejności, poszliśmy się na Gubałówkę, na której spotkaliśmy się z Panią Małgorzatą Wyrozumską (nauczycielem historii). Będąc w Zakopanem, nie mogliśmy zapomnieć o zakupach na słynnych Krupówkach.

Po krótkim pobycie w Zakopanem, pojechaliśmy do Sanktuarium w Ludźmierzu, w którym każdy z nas miał okazję pomodlić się przed słynnym obrazem Matki Boskiej Ludźmierskiej i skierować do niej najbardziej osobiste prośby. Niesamowite wrażenie wywarł na nas ogród, znajdujący się tóż za kościołem.

W drodze powrotnej do Sidziny, zatrzymaliśmy się na doskonałe lody w Nowym Targu, gdzie mięliśmy okazję spotkać księży z naszej parafii.

Ten słoneczny, sobotni dzień wspólnie zakończyliśmy Koronką do Miłosierdzia Bożego.

Niedziela, ostatni dzień naszego pobytu, naszych rekolekcji. Nikt nie ukazywał z tego powodu radości, wręcz przeciwnie, smutek. Te kilka dni wystarczyło nam by niesamowicie zżyć się ze sobą.
Podczas obiadu, ostatniego wspólnie spożywanego posiłku, podziękowaliśmy śpiewem siostrom za gościnność, życzliwośc, miłośc i trud jaki włożyły w przygotowywanie nam niesamowicie smacznych posiłków.
Pozwoliliśmy zrobić sobie ostatnie pamiątkowe fotografie. Niestety musięlismy już powoli opuszczać piękne, górskie tereny Sidziny. Mimo ogromnego żalu, w pamięci pozostały cudowne wspomnienia.

Myślę, że wszelakie przykre incydenty i chwilowe złości nie potrafiły zepsuć niezwykle ciepłej atmosfery. Te rekolekcje wniosły w nasze życie wiele zmian, pomogły wyciągnąć nam sporo wniosków dotyczących naszego życia, jak i podjąć decyzję dalszej dziłalności na rzecz naszych potrzebujących bliźnich.

Siostrze Małgorzacie i księdzu Adamowi należą się podziękowania za podarowanie nam tak wspaniałych chwil wypełnionych radością i błogosławieństwem Bożym. Składamy serdeczne Bóg Zapłać!

Klaudia Klasa