Refleksje uczniów o SKC

wierzba, 14 Czerwiec, 2007 - 17:10 ::

Moją chęć wstąpienia do Szkolnego Koła Caritas motywuję tym, że dzięki niemu pragnę zbliżyć się do Boga, a także udzielić pomocy ludziom, znajdującym się w trudnych sytuacjach życiowych. Od zawsze interesowałam się psychologią człowieka i wiąże z tym swoją przyszłość. Oddanie się innym ludziom poprzez pomoc nie tylko materialną , ale przede wszystkim duchową sprawi, że ci ludzie odzyskają nadzieję na poprawę swej sytuacji oraz znajdą zrozumienie i współczucie ze strony członków Caritas. Uważam, że działalność tego koła kryje w sobie głęboki sens i niesie pomoc nie tylko ludziom starszym i chorym, ale także jego działaczom. Możemy zmierzyć się z ludzkim cierpieniem oraz, przez służbę ludziom, poznać bliżej Boga.
Karolina Binkowska

Wytrwam? Jestem odpowiednią osobą? Czy mam tak silną motywację? To główne pytania, na które przed wstąpieniem do naszego szkolnego kółka musiałam sobie odpowiedzieć. Nie chciałabym nikogo zawieść ani skrzywdzić, dlatego wolontariat traktuję bardzo poważnie. Chcę pomagać wszędzie, tam gdzie moja pomoc jest potrzebna. Ta organizacja pomaga mi również przekonać się, czy jestem osobą na tyle odpowiedzialną i systematyczną, żeby zająć się drugą osobą.

Od niedawna wraz z Anią i dwoma Mateuszami odwiedzam panią Stefanię. Jest ona bardzo miłą i uśmiechniętą kobietą, która bardzo przyjaźnie nas potraktowała. Chodząc do niej, nauczyłam się cieszyć z małych rzeczy, słuchać i milczeć. Pomagamy jej w domu (odkurzamy, ścieramy kurze i zajmujemy się kwiatami), a także wraz z nią modlimy się (ta pani jest bardzo religijna). Pani Stefania mimo tego, że jest samotna, odznacza się otwartością i wspaniałą komunikacją z drugim człowiekiem. Dzięki niej dowiedziałam się, jakie są potrzeby chorego i niepełnosprawnego. „Nasza” babcia ma czasami słabsze dni, ma wtedy trudności z mówieniem… wygląda na bardzo śpiącą. Takie chwile są najgorsze. Myślę, że i ona i my dziwnie się czujemy, w mieszkaniu jest cisza. Ale te sytuacje dużo nas uczą. Z reguły jestem optymistką, dlatego nie poddaję się, gdy coś mi nie wyjdzie. Błędy potrzebne są każdemu człowiekowi.

Według mnie, każdy wolontariusz powinien być: uczciwy, obowiązkowy, wyrozumiały, delikatny, bezinteresowny i wytrwały. Może i nie jestem wzorem takiego wolontariusza, ale staram się. Dzięki, wolontariatowi czuję się potrzebna…
Asia Machaj

W ostatnim czasie zdarzyło nam się uczestniczyć w szkolnym kole Caritas, prowadzącego przez siostrę Małgorzatę. Jako niosący pomoc wolontariusze, w składzie Aneta Cepak, Magda Kolbrecka oraz Paweł Jędrychowski, co tydzień, w każdy czwartek o ustalonej porze odwiedzamy pan Władysława. Jest to bardzo sympatyczny człowiek w podeszłym wieku, który przeżył już lata swojej świetności i teraz potrzebuje pomocy, która staramy mu się nieść. Pomagamy mu poprzez wykonywanie codziennych czynności, jakimi są między innymi: wynoszenie śmieci, mycie naczyń, sprzątanie w domu, a także chodzenie do sklepu po rozmaitego rodzaju rzeczy, poczynając od lekarstw a kończąc na artykułach spożywczych. Oprócz wykonywania tych czynności, również pomagamy poprzez rozmowę z tym panem. Staramy się wymieniać nawzajem swoimi poglądami na otaczający nas świat, rozmawiamy niemalże na każdy temat. Opowiadamy o swoim życiu, słuchamy interesujących opowiadań oraz historii zarówno z życia młodzieńczego pana Władysława jak z i ówczesnych czasów. Podnosimy go na duchu, pocieszamy, gdy jest smutny, pomagamy mu we wszelakich problemach, wątpliwościach, mile spędzając powierzony nam czas.

Wyznaczona nam posługa, jaką jest wolontariat, wpływa na nas pozytywnie, dowiadujemy się wielu jakże istotnych rzeczy, informacji, a także swoim nastawieniem niesiemy pomoc panu Władysławowi, który przeżywszy już „swoje lata” odpoczywa i również chce spędzić mile czas, porozmawiać z kimś, wymienić się swoimi doświadczeniami. Dla nas również ten czas jest mile spędzony i bardzo cieszymy się z powierzonej nam posługi.
Paweł Jędrychowski,
Magdalena Kolbrecka,
Aneta Cepak

Dlaczego należę do Szkolnego Koła Caritas? Jest tak, ponieważ bardzo lubię pomagać ludziom. Mam ogromną chęć niesienia pomocy zwłaszcza osobom starszym. Pomimo tego, że nie byłam jeszcze u żadnej "babci" jestem zaangażowana bardzo duchowo. Niedługo mam zamiar wybrać się do Pani Stefanii. Mam nadzieję, że będę mogła jej w jakiś sposób pomóc w problemach, urozmaicić jej czas. Lubię także uczestniczyć we wszelkiego rodzaju nabożeństwach z kółka, czy też wyjściach. Bardzo podobała mi się "Męka Pańska", którą obejrzeliśmy u Salezjanów, przy ulicy Tynieckiej. Ponadto spotkania w szkole są bardzo ciekawe i dobrze zorganizowane, dlatego bardzo lubię na nie chodzić. Lubię także roznosić życzenia po parafian. Widząc ich uśmiechnięte i zadowolone twarze jestem szczęśliwa! W przyszłym roku mam zamiar nadal należeć do Koła Caritas.
Kamila Górecka

Koło Caritas działa w naszej szkole od października 2006 r. Na pierwsze spotkanie zgłosiło się bardzo dużo chętnych, wręcz niespodziewana liczba osób. Trzeba było więc wyłonić tych najbardziej nadających się do tej organizacji, co uczyniła opiekunka naszego Szkolnego Koła Caritas - s. Małgorzata: „…do Szkolnego Koła Caritas nie mogą należeć osoby, które nie czują wewnętrznej potrzeby pomocy innym.”- powtarzała. Już po pewnym czasie naszej działalności widać było kto nadaje się do tego i rzeczywiście posiada potrzebę czynienia dobra, a także, że chce czynnie angażować się w pracę całego zespołu. W efekcie zostało nas ok. trzydziestu paru osób. Chcemy w pełni poświęcić się Bogu oraz służbie w Caritasie i dzielić się uśmiechem oraz życzliwością z potrzebującymi.

Dla nas, kandydatów na członków Caritasu, najważniejsze są bowiem: modlitwa, poświęcenie i w szczególności chęć do pracy i czynienia bezinteresownego dobra ludziom biednym, chorym lub niepełnosprawnym. Naszym celem jest również kształtowanie ‘wyobraźni miłosierdzia’ i nauka aktywności. Podejmujemy wiele ciekawych inicjatyw, organizujemy zbiórki pieniędzy lub darów, przygotowujemy rozważania Różańca Świętego lub Drogi Krzyżowej.

Już od pierwszego spotkania, część naszych wolontariuszy ma przydzielone osoby do opieki. Na pierwsze spotkanie z naszymi podopiecznymi wybraliśmy się zaraz na początku, z prowadzącą nas s. Małgorzatą. To dzięki Niej wiele starszych osób nie było dla nas, wolontariuszy, obojętnych i mile przyjęli nas do swoich domów.

W naszym gronie panuje miła atmosfera. Potrafimy wspólnie modlić się, rozmawiać, dzielić się wrażeniami z naszej działalności. Jesteśmy mili, życzliwi, służymy pomocą nie tylko chorym, którym pomagamy, ale także sobie wzajemnie, by wyniki naszej pracy były jak najbardziej owocne.

Ja jestem członkiem naszego Szkolnego Koła Caritas od początku. Staram się jak najbardziej angażować i czynnie brać udział w życiu naszego koła. Osobiście jestem wolontariuszką już od wielu lat, gdyż sama mam niepełnosprawną, młodszą siostrę, przez co należę do „Stowarzyszenia Dzieci i Rodzin Osób Niepełnosprawnych”. Staramy się w nim, aby niepełnosprawni i ich rodziny nie czuli się od nas - w pełni zdrowych fizycznie i umysłowo - gorsi oraz, by z dumą nosili krzyż swego życia. By każdy ich dzień był pełen radości i uśmiechu. To właśnie od Nich uczymy się patrzeć na świat ‘trzeźwymi’ oczami.

Dobrze wiem, jak często potrzebna jest pomoc, choćby w zniesieniu wózka inwalidzkiego po schodach czy zrobieniu zakupów. Dla niejednego chorego są to czynności niewykonalne, a dzięki nam na twarzach innych może pojawić się niejeden szczery uśmiech.

Doświadczenia z działalności w tym stowarzyszeniu pragnę również przekładać na moje uczestnictwo, w naszym Szkolnym Caritasie.

Przydzielona została mi starsza pani, z os. Bohaterów Września, ze sparaliżowaną lewą częścią ciała. Na początku bardzo obawiałam się tych spotkań. Nie wiedziałam, czy podołam temu obowiązkowi. Bałam się, że wymagania ze strony ‘schorowanej staruszki’ będą przekraczały moje możliwości. Na szczęście było inaczej. Już na pierwszej wizycie z s. Małgorzatą zorientowałyśmy się, iż pani Stefania jest bardzo przyjemną i miła kobietą. Ma dużą rodzinę, ale jak sama mówi „..co z tego jak i tak większość za granicą, w pracy..”. Mieszka sama więc opiekuje się nią sąsiadka oraz syn z rodziną. Teraz także i my.

Na spotkania do tej Pani chodzę z koleżanką z klasy. Nasza ‘praca’ u Niej przede wszystkim polega na rozmowie (czasem małych porządkach w domu, co i tak rzadko się zdarza). Pani Stefania bardzo cieszy się kiedy ją odwiedzamy, mimo, że wie jak dużo mamy obowiązków w swoich domach, w szkole, prosi nas, abyśmy przychodziły do niej częściej, choć na chwilę. Wtedy chętnie opowiada nam o swoich różnych przygodach z dzieciństwa lub przeżyciach z ostatnich dni, a że potrafi ciekawie opowiadać, to nieraz już zdarzyło nam się zasiedzieć u Niej troszeczkę. Jest dla nas bardzo sympatyczna, stara się, choćby prostymi uczynkami, odwdzięczyć za naszą ‘pomoc’. Bardzo miło spędza się z nią wspólnie czas.

‘Zaprawdę powiadam wam, cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych moich braci, mnie uczyniliście..’ –mówił Jezus. Uważam, że utworzenie Szkolnego Koła Caritas w Szkole Salezjańskiej było bardzo dobrym pomysłem. Młodzi ludzie, mogą w końcu poczuć, że są komuś potrzebni.

W dzisiejszym świecie, gdy świat pędzi do przodu, nikt dla nikogo nie ma czasu i wszyscy są dla siebie obojętni. Dobrze, że są ludzie, którym chce się zatrzymać i ukierunkować młodych na dobra drogę, drogę miłości i pomocy bliźniemu. Również i dziś na pewno jest młodzież o wielkim sercu, szukająca możliwości rozwijania swych doświadczeń, m. in. poprzez pomoc i czynienie dobra, poprzez modlitwę i Eucharystię oraz przez ‘dzielenie się’ sobą z innymi. Również i dziś na pewno jest młodzież, chcąca dzielić się uśmiechem codzienności i szczęściem życia w cierpieniu...
Magda Kukla